Plener ślubny w Bieszczadach.

Karolina i Daniel chcieli zdjęcia w górach, dlatego też zdecydowali się na plener ślubny w Bieszczadach, a dokładniej na Połoninę Wetlińską z kultową Chatką Puchatka. Dość długo czekaliśmy na odpowiednią pogodę, w konsekwencji plener wykonaliśmy początkiem czerwca.

Droga upłynęła nam w miłej atmosferze pomimo ponad 31 stopniowego upału na zewnątrz samochodu. Para młoda na sesję zabrała tatę- wspominali swoje przygody górskie. Tata pomagał również wnieść suknię na górę ponieważ wejście w strojach ślubnych na Połoninę byłoby raczej kłopotliwe.

Sesje zaplanowaliśmy w godzinach wieczornych- mieliśmy dotrzeć na miejsce 2 godziny przed zachodem słońca. Wiedzieliśmy że w górach temperatura będzie niższa-miało być idealnie. Jednak bieszczadzka pogoda nieco nas zaskoczyła. Po dotarciu na parking mogliśmy obserwować na niebie festiwal piorunów i chmur burzowych. Mimo to niezrażeni postanowiliśmy chwilę zaczekać, po czym ruszyliśmy w górę.

 

Sesja ślubna w Połoninie Wetlińskiej.

Potem tuż przy wyjściu z parkingu napotkaliśmy małą żmiję i nie był to koniec niespodzianek tego dnia. Na szlaku spotykaliśmy jedynie turystów schodzących w dół i sarnę błogo pasącą się na łące.Drogę na szczyt pokonaliśmy dość szybko. Perspektywa zimnego prysznicu z nieba miała tu duże znaczenie.

Później po krótkim odpoczynku i przebraniu się pary młodej w swoje oficjalne stroje mogliśmy zaczynać plener ślubny.

Początkowo wydawało się, że pogoda nie chce z nami współpracować. Gęste chmury zasłaniały niebo i zaczął padać deszcz. Jednak pozytywne emocje w trakcie zdjęć były ważniejsze. Nie poddaliśmy się- ugościliśmy się później w Chatce Puchatka. W rezultacie i tam powstało kilka kadrów.

 

Zachód słońca w Bieszczadach

Kolejną niespodzianką od natury była piękna tęcza i mgła która powstała tuż po opadach sunąca nisko między górami. W międzyczasie na szczyt docierały kolejne pary skuszone wizją niesamowitych widoków. Co do samego zachodu- nie pomyliliśmy się- było spektakularnie. Słońce wreszcie przebiło się przez chmury i ciepłe, miękkie światło przepięknie je podświetliło- te widoki skusili się wszyscy obecni w Chatce Puchatka. Spektakl światła, kolorów i podobnie urokliwej bieszczadzkiej ciszy wywarł na nas ogromne wrażenie. Powstało wiele pięknych zdjęć plenerowych- później ciężko było wybrać te najlepsze.

Podsumowując: plener ślubny w Bieszczadach- jeśli nadal się zastawiacie- gorąco zachęcamy, zresztą zobaczcie sami. Na pewno jeszcze tam wrócimy.